Ludzkie działanie: Kapitalizm
Traktat o ekonomii (fragmenty)
Do tej pory wszystkie cywilizacje były oparte na prywatnej własności środków
produkcji. W przeszłości cywilizacja i prywatna własność były ze sobą
związane. Ci, którzy uważają, że ekonomia jest nauką doświadczalną, i mimo
to postulują publiczny nadzór środków produkcji, przeczą sami sobie. Gdyby
doświadczenie historyczne mogło nas czegoś nauczyć, to tego, że własność prywatna
jest nierozerwalnie związana z cywilizacją. Nie istnieją dane, które by
wskazywały, że socjalizm może zapewnić tak samo wysoki poziom życia jak
kapitalizm.
System gospodarki rynkowej w czystej postaci nigdy nie został wypróbowany.
Jednak w obszarze cywilizacji zachodniej od czasów średniowiecza panowała na
ogół tendencja do eliminowania instytucji, które stanowiły przeszkodę w funkcjonowaniu
gospodarki rynkowej. W miarę rozwoju tej tendencji rosła liczba
ludności, a standard życia mas podwyższył się do niewyobrażalnego wcześniej
poziomu. Przeciętny robotnik amerykański korzysta z wygód, których by mu
mogli pozazdrościć Krezus, Krassus, Medyceusze i Ludwik XIV.
Zagadnienia, które poruszają krytycy gospodarki rynkowej będący zwolennikami
socjalizmu i interwencjonizmu, mają charakter czysto ekonomiczny.
Można się do nich odnieść wyłącznie w taki sposób, jaki prezentujemy w tej
książce, a więc dokonując szczegółowej analizy ludzkiego działania i wszystkich
systemów społecznej współpracy, które można sobie wyobrazić. Psychologiczne
zagadnienie, dlaczego ludzie wyrażają się z pogardą i lekceważeniem o kapitalizmie,
dlaczego wszystko, co im się nie podoba, nazywają "kapitalistycznym",
a wszystko, co im się podoba, nazywają "socjalistycznym", dotyczy historii i musi
być pozostawione historykom. Jest jednak kilka innych zagadnień, na które
musimy w tym miejscu zwrócić uwagę.
Obrońcy totalitaryzmu uważają "kapitalizm" za straszliwe zło, okropną chorobę,
która dotknęła ludzkość. Według Marksa kapitalizm stanowił nieuchronne
stadium ewolucji ludzkości, mimo to był jednak potwornym złem. Na szczęście wkrótce nadejdzie ratunek, uwolnienie ludzi od tego
nieszczęścia. W opinii
innych kapitalizmu można by uniknąć, gdyby tylko ludzie byli bardziej moralni,
umieli dokonywać lepszych wyborów dotyczących polityki gospodarczej.
Wszystkie te elukubracje mają jedną cechę wspólną. Traktują kapitalizm tak, jakby
stanowił przypadkowe zjawisko, które można wyeliminować, nie powodując
zmiany warunków istotnych dla działania i myślenia cywilizowanego człowieka.
Ich autorzy pomijają zagadnienie kalkulacji ekonomicznej, toteż nie są też
świadomi skutków, które musi spowodować zarzucenie rachunku pieniężnego.
Nie rozumieją, że ludzie żyjący w ustroju socjalistycznym, dla których arytmetyka
będzie nieprzydatna w planowaniu działań, pod względem mentalności
i sposobu myślenia będą całkowicie inni niż my. Kiedy zajmujemy się socjalizmem,
nie wolno nam przeoczyć tej przemiany mentalnej, nawet jeśli mielibyśmy
pominąć milczeniem katastrofalne skutki socjalizmu dla materialnego
dobrobytu człowieka.
Gospodarka rynkowa to stworzony przez człowieka sposób działania w warunkach
podziału pracy. Nie wynika z tego jednak, że jest ona czymś przypadkowym
lub sztucznym, czymś, co można by zastąpić innym sposobem działania.
Gospodarka rynkowa to rezultat długiego procesu ewolucyjnego. Jest ona wynikiem
dążenia człowieka do tego, by jak najlepiej dostosować swoje działania do
zastanych warunków środowiska, którego nie może zmienić. Można powiedzieć,
że jest to strategia, dzięki której człowiek odniósł wspaniały sukces na drodze
wiodącej od barbarzyństwa ku cywilizacji.
Niektórzy autorzy wysuwają następujący argument: kapitalizm był systemem
gospodarczym, który przez ostatnie 200 lat miał wspaniałe osiągnięcia; z tego
powodu należy go uznać za nieaktualny, ponieważ to, co przynosiło korzyści
w przeszłości, nie może dawać dobrych rezultatów ani dziś, ani w przyszłości.
Ten sposób rozumowania jest całkowicie sprzeczny z zasadami poznania opartego
na doświadczeniu. Nie ma potrzeby wracać w tym miejscu do pytania o to,
czy nauka o ludzkim działaniu może posługiwać się metodami doświadczalnych
nauk przyrodniczych. Nawet jeśli się przyjmie, że możliwa jest odpowiedź twierdząca
na owo pytanie, to absurdem byłoby posługiwanie się argumentacją stosowaną
przez tych przyrodników a rebours. Nauki doświadczalne uznają, że skoro
a obowiązywało w przeszłości, to będzie obowiązywało również w przyszłości.
Nie mogą twierdzić czegoś przeciwnego, a mianowicie, że skoro a obowiązywało
w przeszłości, to nie będzie obowiązywało w przyszłości.
Przyjęło się obwiniać ekonomistów za rzekome lekceważenie historii. Panuje
pogląd, że ekonomiści uważają gospodarkę rynkową za ideał i niezmienny wzorzec
współpracy społecznej; że w swoich badaniach koncentrują się wyłącznie
na warunkach panujących w gospodarce rynkowej, a lekceważą wszystko inne;
nie zastanawiają się nad tym, iż kapitalizm pojawił się dopiero przed dwustu
laty i nawet dziś obejmuje niewielką część świata i ludzi. Istniały i istnieją -
uważają owi krytycy - inne cywilizacje, o odmiennej mentalności, które mają
inne sposoby organizowania gospodarki. Kapitalizm widziany sub specie aeternitatis
jest zjawiskiem przemijającym, ulotnym stadium historycznej ewolucji, zwykłym przejściem od epoki przedkapitalistycznej do
postkapitalistycznej przyszłości.
Wszystkie te zarzuty są nieuzasadnione. Ekonomia nie jest oczywiście gałęzią
historii ani żadnej innej nauki historycznej. Jest teorią wszelkiego ludzkiego
działania, ogólną nauką dotyczącą niezmiennych kategorii działania oraz ich
funkcjonowania w najrozmaitszych sytuacjach, z jakimi człowiek może mieć
do czynienia. Jako taka stanowi niezbędne narzędzie intelektualne do badania
zagadnień historycznych i etnografi cznych. Historyk lub etnograf, który nie
wykorzystuje w pełni wniosków, do jakich doszła ekonomia, pracuje nierzetelnie.
Na każdym etapie zbierania rzekomo niezafałszowanych danych, gdy
je porządkuje oraz opracowuje wynikające z nich wnioski, posługuje się zniekształconymi
pozostałościami dawno już zarzuconych doktryn ekonomicznych
stworzonych przez partaczy w czasach, kiedy nie istniała jeszcze nauka
ekonomii.
Analiza problemów społeczeństwa rynkowego, jedynego systemu organizacji
ludzkiego działania, w którym w planowaniu działania można się posłużyć
kalkulacją, prowadzi do analizy wszelkiego możliwego działania oraz wszystkich
problemów gospodarczych, z którymi stykają się w swojej pracy historycy
i etnografowie. Badanie wszystkich niekapitalistycznych metod zarządzania gospodarką
musi uwzględniać hipotetyczne założenie, że w nich również można
stosować liczby kardynalne w celu rejestrowania przeszłych działań i planowania
przyszłych. Z tego powodu ekonomiści umieszczają czystą gospodarkę rynkową
w centrum swoich badań.
"Wyczucia historycznego" nie brakuje ekonomistom, lecz ich krytykom, którzy
lekceważą czynnik ewolucyjny. Ekonomiści zawsze rozumieli, że gospodarka
rynkowa jest rezultatem długiego procesu historycznego, który rozpoczął się,
kiedy człowiek wyodrębnił się spośród innych naczelnych. Obrońcy poglądu
błędnie nazywanego "historycyzmem" chcieliby cofnąć ewolucyjne zmiany. Według
nich wszystko, czego nie mogą powiązać z odległą przeszłością lub wykryć
w zwyczajach jakiegoś pierwotnego plemienia z Polinezji, ma charakter sztuczny,
a nawet dowodzi upadku. Jeśli określona instytucja była nieznana barbarzyńcom,
uznają to za dowód jej bezużyteczności i zepsucia. Marks , Engels i profesorowie
pruskiej szkoły historycznej byli zachwyceni odkryciem, że własność
prywatna jest zjawiskiem "tylko" historycznym. Uznali owo odkrycie za dowód
na to, że ich socjalistyczna wizja da się zrealizować.
Twórczy geniusz ma poglądy odmienne od reszty społeczeństwa. Będąc pionierem
nowych, nieoczekiwanych rozwiązań, postępuje wbrew tradycyjnym normom
bezkrytycznie akceptowanym przez ogół ludzi. Z jego punktu widzenia
sposób postępowania zwykłego człowieka, przeciętnego członka społeczeństwa,
to po prostu głupota. "Burżuazyjny" to dla niego synonim imbecylizmu. Sformułowań
tych używają sfrustrowani artyści, którzy z upodobaniem naśladują
zmanierowaną postawę geniusza, żeby ukryć własną niemoc i zapomnieć o niej.
Przedstawiciele artystycznej cyganerii wszystko to, czego nie lubią, opatrują
przymiotnikiem "burżuazyjny". Ponieważ Marks utożsamił określenia "kapitalistyczny"
i "burżuazyjny", twórcy używają tych terminów zamiennie. We wszystkich
językach określenia "kapitalistyczny" i "burżuazyjny" oznaczają dziś to, co
haniebne, poniżające, nikczemne. Jednocześnie wszystkiemu, co uważa się za
dobre i godne pochwały, dodaje się epitet "socjalistyczny". Najczęstszy sposób
rozumowania jest następujący: wszystko, czego się nie lubi, opatruje się arbitralnie
nazwą "kapitalistyczny", a następnie na podstawie tej nazwy wyciąga się
wniosek, że określona rzecz jest zła.
Na tym nie kończy się ten semantyczny zamęt. Sismondi , romantyczni apologeci
średniowiecza, wszyscy autorzy socjaliści, pruska szkoła historyczna i amerykańscy
instytucjonaliści głosili, że kapitalizm jest niesprawiedliwym systemem
wyzysku, w którym żywotne interesy większości poświęca się na rzecz małej grupy
spekulantów. Żaden przyzwoity człowiek nie może być zwolennikiem tego
"obłąkanego" systemu. Ekonomiści, którzy utrzymują, że kapitalizm daje korzyści
nie tylko małej grupie, lecz wszystkim, to "sługusi burżuazji". Albo są zbyt
głupi, żeby dostrzec prawdę, albo przekupiono ich, by wychwalali egoistyczne
interesy klasowe wyzyskiwaczy.
Według tych wrogów wolności, demokracji i gospodarki rynkowej kapitalizm
oznacza politykę gospodarczą, której sprzyja wielki biznes i milionerzy. Jeśli
zwrócić im uwagę, że niektórzy - choć z pewnością nie wszyscy - zamożni przedsiębiorcy
i kapitaliści opowiadają się dziś za środkami ograniczającymi wolny
handel i konkurencję i prowadzącymi do powstawania monopoli, odpowiadają:
dzisiejszy kapitalizm jest za protekcjonizmem, kartelami i zniesieniem konkurencji.
Prawdą jest, dodają, że w przeszłości brytyjski kapitalizm wspierał wolny
handel zarówno na rynku wewnętrznym, jak i międzynarodowym. Działo się
tak dlatego, że w owym czasie taka polityka była najkorzystniejsza z punktu widzenia
interesów klasowych brytyjskiej burżuazji. Jednak warunki zmieniły się
i teraz kapitalizm, to znaczy doktryna, którą głoszą wyzyskiwacze, stawia sobie
inne cele.
Zwracaliśmy już uwagę na to, że doktryna ta poważnie wypacza teorię ekonomiczną,
a także prawdę historyczną. Zawsze istnieli i będą istnieć ludzie,
którzy domagają się szczególnej ochrony nabytych praw majątkowych, mając
nadzieję, że skorzystają na ograniczeniu konkurencji. Postarzali i zmęczeni
przedsiębiorcy oraz rozleniwieni spadkobiercy tych, którzy odnieśli sukces
w przeszłości, z niechęcią patrzą na obrotnych parweniuszy zagrażających ich
bogactwu i uprzywilejowanej pozycji społecznej. Od klimatu opinii społecznej
zależy to, czy takim ludziom uda się doprowadzić do petryfi kacji warunków
gospodarowania i powstrzymać rozwój. Ideologiczna atmosfera XIX wieku,
kształtowana pod wpływem szacunku dla ekonomistów liberalnych, sprawiała,
że zamiarów tych nie udało się zrealizować. Kiedy udoskonalenia techniczne
epoki liberalizmu zrewolucjonizowały tradycyjne metody produkcji, transportu
i marketingu, ci, których utrwalone przywileje ucierpiały z tego powodu, nie
prosili o ochronę, ponieważ byłoby to daremne. Jednak dziś uważa się, że rząd
jest uprawniony do tego, by uniemożliwić osobie operatywnej konkurowanie
z kimś mniej obrotnym. Opinia publiczna aprobuje żądania potężnych grup
nacisku, które domagają się zahamowania postępu. Producenci masła z powodzeniem
zwalczają margarynę, a muzycy nagrania płytowe. Związki zawodowe
są zawziętymi wrogami każdej nowej maszyny. Nic dziwnego, że w takiej
atmosferze mniej operatywni przedsiębiorcy chcą korzystać z ochrony przed
sprawniejszymi konkurentami.
Ten stan rzeczy należałoby opisać następująco. Oto liczne, a przynajmniej
niektóre grupy biznesowe odeszły od liberalizmu; nie wspierają gospodarki
wolnorynkowej i wolnej przedsiębiorczości, lecz, przeciwnie, domagają się,
żeby rząd ingerował na różne sposoby w gospodarkę. Nieporozumieniem jest
jednak pogląd, że zmienił się sens pojęcia kapitalizmu i że "kapitalizm dojrzały"
- jak nazywają go amerykańscy instytucjonaliści - lub "kapitalizm późny"
- jak mówią o nim marksiści - charakteryzuje się restrykcyjnymi rozwiązaniami,
których celem jest ochrona utrwalonych przywilejów pracowników najemnych,
farmerów, sklepikarzy, rzemieślników, a niekiedy również kapitalistów
i przedsiębiorców. Pojęcie kapitalizmu jest pojęciem ekonomicznym, które nie
podlega zmianom. Jeżeli coś w ogóle oznacza, to gospodarkę rynkową. Jeśli
przyjmiemy inną terminologię, pozbawimy się semantycznych narzędzi służących
do badania zagadnień najnowszej historii i polityki gospodarczej. Powody
stosowania tej błędnej terminologii stają się zrozumiałe jedynie wtedy, kiedy
uprzytomnimy sobie, że pseudoekonomiści i politycy, którzy jej używają, nie
chcą dopuścić do tego, by ludzie wiedzieli, czym naprawdę jest gospodarka rynkowa.
Chcą, ażeby myślano, że wszystkie odrażające praktyki rządu są wytworem "kapitalizmu".
Ludwig von Mises
(4 maja 2009)
tłum. Witold Falkowski
Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)
Powyższy tekst stanowi fragment książki Ludwiga von Misesa "Ludzkie działanie", której pierwsze polskie wydanie ukazało się na naszym rynku w 2007 roku. Publikujemy go dzięki uprzejmości p. Witolda Falkowskiego, autora przekładu do polskiego wydania książki
W dniu 27 października 2007 roku odbyła się w Warszawie konferencja z okazji pierwszego polskiego wydania dzieła Ludwiga von Misesa "Ludzkie działanie", zatytułowana "Mises - obrońca cywilizacji i ekonomii".
Czytaj relację z konferencji >>>
Książkę zamówić można na stronie Multibook.pl

kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku
Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW
|