kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna




"Kurs" Michalkiewicza i Miszalskiego
(cz. 2)

II.

W latach 1983 - 1991 Wydawnictwo "Kurs" wydało 40 numerów 62-stronicowego miesięcznika "Kurs" oraz opublikowało 26 tytułów książkowych. 20 Pierwszy numer czasopisma ukazał się we wrześniu 1983 roku, ostatni natomiast, na wiosnę 1989 roku, gdy trwały obrady "okragłego stołu". Pismo, choć przyjęło na siebie zadanie formowania umysłów w duchu konserwatywnego liberalizmu, stanowiło w istocie platformę wolnej wymiany poglądów dla ludzi z różnych opozycyjnych kręgów. "Kurs" był miesięcznikiem jednoznacznie antykomunistycznym, żywo reagującym na to, co działo się w kraju, ale i na świecie. Jeśli zaś chodzi o książki, to mimo iż w ofercie wydawnictwa znajdowały się pozycje popularyzujące idee wolnego rynku i konserwatyzmu społecznego, nie zabrakło wśród nich również bardziej popularnych propozycji, jak chociażby bajka dla dzieci, czy komiks opisujący 6 miesięcy "Solidarności".

Najbardziej ogólny podział, jakiego można dokonać w odniesieniu do zawartości miesięcznika, przebiega wokół tekstów dotyczących zagadnień społeczno-politycznych oraz literackich. Są więc w piśmie felietony, szkice i eseje z dziedziny myśli politycznej, filozofii, socjologii, historii, wywiady, recenzje oraz bieżąca publicystyka polityczna. Obecna jest tam także poezja, proza literacka i szkice krytycznoliterackie.

Chociaż "Kurs" odegrał niewątpliwie pewną rolę kulturotwórczą, chociażby za sprawą szkiców Andrzeja Drawicza, przybliżających polskiemu czytelnikowi najważniejsze postacie niezależnej literatury rosyjskiej, 21 to jednak o jego specyfice decydowała publicystyka społeczno-polityczna. Na jego łamach publikowali m.in. Jacek Bartyzel, Janusz Korwin-Mikke, Stefan Kurowski, Rafał Krawczyk, Czesław Bielecki, Piotr Wierzbicki i Jan Lutyński. Czołowym autorem nadającym ton polityczny pismu był Stanisław Michalkiewicz, pisujący pod pseudonimami: "Andrzej Stanisławski" - "Alfa". 22 To jego artykuł zatytułowany "Postęp i konserwa" z drugiego numeru miesięcznika uznany został przez wydawców za ten, który wyznaczać miał kierunek ideowy "Kursu". W tekście sprecyzował Michalkiewicz pojęcie konserwatyzmu, który - jego zdaniem - prezentuje się mniej atrakcyjnie w zestawieniu z "[...] fontannami oszałamiającej piany postępu". 23 Według redaktora "Kursu" konserwatyzm "[...] z pewnością nie jest obliczony na epatowanie salonową błyskotliwością, dlatego też nie może cieszyć się specjalnym powodzeniem u współczesnych kandydatów na jeźdźców znikąd. Konserwatysta uznaje ułomność natury ludzkiej i sceptycznie odnosi się do entuzjastycznych zapewnień, iż można wyeliminować np. pychę czy chciwość zmieniając urządzenia społeczne. Ten sceptycyzm każe mu podejrzliwie patrzeć na inicjatorów idealnej przebudowy, którzy - tak się jakoś składa - zawsze siebie widzą na jej czele w roli awangardy, już to z racji wyjątkowych cech umysłu, już to z racji konieczności historycznej misji, z czego oczywiście wynika konieczność podporządkowania się ich woli, ze strony wszystkich pozostałych." 24

Takie teksty jak "Prawica w Polsce (rodowód i teraźniejszość)", czy "Polityka realna, polityka moralna" autorstwa Jacka Bartyzela zaznajamiają czytelnika z tradycją polskiej prawicy, ale i pozwalają spojrzeć na politykę z perspektywy filozoficzno-etycznej. 25 Bartyzel zauważał, że zwłaszcza prawica nie może zapo-minać, iż polityka realna, czyli takie działania, za sprawą których urzeczywistnia się pewna możliwa do wprowadzenia w życie wersja ładu społeczno-politycznego i gospodarczego, może być realizowana w oparciu o zasady moralne uwzględniające postulat prawdy i uczciwości w praktycznym życiu politycznym. Jej naczelną wartością przyczyniającą się do budowania specyficznego klimatu politycznego i będącego fundamentem wszystkich innych zasad winno być poszanowanie przeciwnika. Polegać by to miało - jak zauważa Bartyzel - na wyrzeczeniu się dążenia do totalnego zniszczenia przeciwnika mimo prowadzonej z nim walki.

W pierwszym z wymienionych artykułów J. Bartyzel kreśli rys historyczny polskiej prawicy. Począwszy od środowiska "Hotelu Lambert" i "Stańczyków" poprzez prawicowe ruchy narodowe z początków naszego stulecia i w okresie Drugiej Rzeczypospolitej, dochodzi autor do współczesności, gdzie za spadkobierców i kontynuatorów myśli prawicowej uznaje m.in. Stefana Kisielewskiego i Wiesława Chrzanowskiego oraz ugrupowanie Ruch Młodej Polski. Zalicza do nich także grupy skupione wokół pism: "Stańczyk" Janusza Korwin-Mikkego i "13" Mirosława Dzielskiego. 26 J. Bartyzei pisząc o renesansie myśli prawicowej stwierdzał, iż "[...] dopóki żywe i aktualne będą w polskim życiu społecznym dylematy takie jak: więcej wolności czy więcej równości, ewolucyjna czy rewolucyjna droga rewindykacji narodowych aspiracji, utrzymanie związku życia narodu z uniwersalnym posłannictwem Kościoła czy laicyzacja i permisywizm etyczny, dopóty również i antynomia: prawica-lewica zachowa swoją przydat-ność do opisu rzeczywistości i jako inspiracja działania". 27

Z publicystyką mówiącą o polityce z pozycji filozoficzno-etycznej koresponduje szeroko prezentowana krytyka PRL-u w wielu jego aspektach, zarówno politycznym jak i ekonomicznym. Druzgocącej krytyki ideologii marksistowsko-leninowskiej, ale i praktyki codziennego życia w realnym socjalizmie dokonuje na łamach "Kursu" S. Michalkiewicz. W takich tekstach jak: "Klasizm", "Lewica wybrała", czy "Porządek i nieporządek konstytu-cyjny", jako "A. Stanisławski" wnika w prawno-etyczne podstawy systemu komunistycznego. 28 Ogólna konkluzja z tych rozważań brzmieć może niczym jedno ze zdań z tekstu Postęp i konserwa, w którym A. Stanisławski scharakteryzował władzę w państwie socjalistycznym jako "[...] gang, który działając w zmowie opanowuje państwo i roztacza kontrolę nad rozdzielnictwem przywilejów. " 29 Michalkiewicz, który komunistów traktował jak swoich "wrogów śmiertelnych" 30 wprost określa ich jako zdrajców narodu polskiego. Wśród nich - jak zauważa - było wielu etnicznych Polaków. Opowiadając się po stronie sowieckiego ciemięzcy dokonali oni wyboru: sprzeniewierzając się własnemu narodowi wybrali drogę zdrady. 31

W publicystyce "Kursu" komunizm jawi się jako system zbrodniczy zarówno w warstwie politycznej jak i ekonomicznej. Krytyka podstawowych założeń ideologii marksistowsko-leninowskiej dokonana przez "A. Stanisławskiego" w artykule "Klasizm", uzupełnia się z tekstem Rafała Krawczyka "Bezdroża reformy". 32 Pierwszy zarzuca komunizmowi zbrodniczość, gdyż ten opiera się na przeświadczeniu, że istnieją klasy wyższe i niższe, przez co zupełnie nie różni się od nazizmu czy rasizmu. 33 Krawczyk pisze natomiast o konsekwencjach, jakie rodzić musi zjawisko przejmowania przez państwo kontroli nad całą gospodarką. Pisze on: "Plan, by skutecznie regulować procesy gospodarcze musi uwzględniać nieobliczalną ilość zmiennych - zmienną w tym wypadku jest zachowanie się milionów ludzi w tysiącach życiowych sytuacji: produkcyjnych, konsumpcyjnych, obyczajowych, cywilizacyjnych, kulturowych itd. Musi więc dążyć do minimalizacji wzorców takich zachowań, a więc do maksymalnego ujednolicenia ludzkich wyobrażeń o życiu i szczęściu. Z punktu widzenia wszechogarniającego planu ideałem byłoby, by każdy miał takie samo mieszkanie, identyczne jego wyposażenie, by chodził w typowym ubraniu." 34 Klasizm w połączeniu z gospodarką centralnie sterowaną okazał się jednym z najbardziej zbrodniczych systemów w dziejach ludzkości.

Redaktorzy "Kursu" nie poprzestawali jednak na samej krytyce systemu komunistycznego. Na łamach miesięcznika wyraźnie widać wizję przyszłości Polski. Michalkiewicz i Miszalski nie traktowali opcji konserwatywno-liberalnej jako panaceum na wszystkie bolączki kraju. Postrzegali ją raczej jako możliwość mogącą przyczynić się do poprawy losu Polaków. Podobnie jak publikowany na łamach "Kursu" publicysta amerykański George Nash, w konserwatyzmie widzieli nurt myślowy i postawę duchową, za którą idą konkretne działania, a celem jest "[...] naprawdę zmieniać świat - nie tylko zrozumieć go". 35 W myśl tej maksymy na łamach pisma pojawia się szereg propozycji śmiałych rozwiązań gospodarczych. A. Stanisławski w tekście "Zanim wkroczymy na trzecią drogę" próbuje przybliżyć czytelnikom warunki jakie winny być spełnione, by system społeczno-gospodarczy funkcjonował w miarę sprawnie. 36 Wychodząc z założenia, że nie ma rozwiązań idealnych proponuje on, by systemy społeczno-gospodarcze oceniać według kryteriów wolności i efektywności. Jego zdaniem system, który mógłby Polsce przynieść radykalną poprawę sytuacji gospodarczej powinien opierać się na respektowaniu własności prywatnej, na powstrzymywaniu się przez państwo od interweniowania w sprawy gospodarcze, na wolnej konkurencji podmiotów ekonomicznych. Państwo nie powinno ustalać cen czy minimalnych płac. Zdaniem Stanisławskiego kwestie te powinien regulować rynek.

Publicyści "Kursu" zgodni są, co do oblicza gospodarki w przyszłej, wolnej Polsce. Najlepszy jest kapitalizm, system oparty na wolności gospodarczej i poszanowaniu własności prywatnej. R. Krawczyk w artykule "Jaki ma być rynek" uważa rynek za stan naturalny. 37 Jest to sprawdzony tysiącami doświadczeń "[...j sposób komunikowania się ludzi za pośrednictwem dóbr i usług". 38 Dla Marka Wolnego gospodarka to nic innego, jak stworzenie takiej przestrzeni ekonomicznego doświadczenia, w której wolna konkurencja ogarnia rynek zarówno konsumpcyjny, surowcowy, kapitałowy, a także rynek pracy. 39 Stefan Kurowski uważa, iż rzeczywista reforma w Polsce wymaga otworzenia drogi do odbudowy kapitalistycznej gospodarki rynkowej, poprzez stworzenie możliwości dla rozwoju własności prywatnej. 40

Wśród publicystów "Kursu" przeważa opinia o konieczności decentralizacji gospodarki i odsunięciu państwa od bezpośredniego na nią wpływu. Według M. Wolnego jest to niezbędnym warunkiem istnienia wolnego rynku: "Jeśli godzimy się na interwencjonizm państwa w sferę gospodarczą - to musimy również wiedzieć, że z założenia swego polityka ta łagodzić ma i modyfikować działania wolnego rynku. W takiej sytuacji wolny rynek nie może po prostu istnieć". 41 Wzrost gospodarczy zapewnić może sektor prywatny oraz zakrojona na szeroką skalę prywatyzacja. Rozwój sektora prywatnego S. Kurowski uzależnia od spełnienia takich warunków jak: "[...] wolność w podejmowaniu wszelkich inicjatyw gospodarczych; swobodne kształtowanie cen w sektorze, swobodny dostęp do surowców, materiałów i maszyn; swobodny dostęp do rynków krajowego i zagranicznego". 42

Propozycje te, często pojawiające się na łamach "Kursu", zawierają rozwiązania jakie winno zastosować się w wolnej Polsce. Inny nieco pomysł przedstawia A. Stanisławski w artykule "Niezgoda buduje czyli o potrzebie oddzielnego rozwoju". 43 Nie widząc możliwości szybkiego odzyskania przez Polskę niepodległości proponuje on, by Polacy jeszcze w warunkach PRL-u rozpoczęli tworzenie podstaw wolnego społeczeństwa, chociażby poprzez zakładanie niezależnych od władz szkół katolickich. "Hasło oddzielnego rozwoju - pisze A. Stanisławski - wcale nie oznacza dobrowolnej rezygnacji z naszych praw ludzkich i obywatelskich. Po doświadczeniu stanu wojennego i całego czterdziestolecia PRL, chyba dla każdego stało się jasne, że w ramach państwa komunistycznego nie jest możliwa realizacja jakichkolwiek praw. Dlatego tez terenu zażywania wolności obywatelskich należy szukać poza strukturami państwowymi, w przedsięwzięciach, które sami stworzymy i które od nas samych będą zależały. A wolność tworzenia i swoboda nadawania kształtu rzeczom stworzonym stanowi istotę praw ludzkich i obywatelskich". 44

Niewątpliwie w duchu tej propozycji także szło w późniejszym okresie kilka niezależnych inicjatyw ekonomicznych, m.in. próba utworzenia pod patronatem Kościoła katolickiego Fundacji Rolnej, a także powołanie do życia w 1987 roku w Warszawie Towarzystwa Popierania Wolnego Handlu, Przemysłu i Rolnictwa Indywidualnego oraz krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego. Inicjatywa stworzenia Fundacji Rolnej na skutek negatywnego do niej stosunku władz PRL nie doczekała się realizacji, natomiast wspomniane towarzystwa dłuższy czas działały nielegalnie zanim wreszcie uzyskały zgodą na rejestrację w sądzie. Jak widać, państwu komunistycznemu z wielkim trudem przychodziło rozstawać się z monopolem nie tylko w sferze politycznej, ale i gospodarczej.

Sporo miejsca na łamach miesięcznika "Kurs" zajmuje publicystyka dotycząca spraw międzynarodowych. Pismo inicjowało dyskusje na takie tematy jak chociażby "Czy zjednoczenie Niemiec byłoby dla Polski korzystne?" 45 Miszalski zabierający w tej dyskusji głos, na postawione przez redakcję pytanie daje odpowiedź pozytywną, przewidując, że połączenie obu państw niemieckich nastąpi w perspektywie 20-30 lat (tekst napisany w 1989 r.). Odpiera on argumenty przeciwników zjednoczenia widzących w nim same zagrożenia dla Polski, takie jak: inwazja obcego kapitału czy rewindykacja granic. Twierdzi, że kapitał zagraniczny, w tym niemiecki, jest Polsce niezwykle potrzebny dla odbudowy gospodarki, kwestia granic zaś to sprawa nie tylko Niemiec i Polski, ale także całej Europy zachodniej. M. Miszalski przewiduje, że Niemcy silnie zintegrowane z resztą Europy nie byłyby zainteresowane polityką ekspansji na Polskę, pozostałe natomiast państwa europejskie dbałyby o to, by do takich działań nie dopuścić. 46

Na łamach "Kursu" widać wyraźną fascynację jego redaktorów tzw. "rewolucją konserwatywną" w Stanach Zjednoczonych oraz reformami zapoczątkowanymi w 1979 roku w Wielkiej Brytanii przez premier Margaret Thatcher. Sami wydawcy nie ukrywają, że te ważne wydarzenia stanowiły dla nich olbrzymią inspirację do działania. Były one dowodem na przekładalność głoszonych przez nich idei na płaszczyznę realnego życia. Przebieg "rewolucji konserwatywnej" ukazują redaktorzy "Kursu", co uznać należy za szczególnie cenne w dorobku pisma, oczami publicystów amerykańskich, związanych z Partią Republikańską. Fryderyk August von HayekW "Kursie" możemy więc przeczytać teksty takich autorów jak: George Gilder, Norman Podhoretz, George Nash i Jack Kemp. 47

"Kurs" dzięki publikacji tekstów amerykańskich autorów przyczynił się bez wątpienia do przybliżenia polskim czytelnikom klimatu "rewolucji kon-serwatywnej", wprowadzając ich zarazem w problematykę różnic między lewicą a prawicą oraz toczonych przez nie sporów ideologicznych. Edukacyjne walory ma także fakt opublikowania na łamach miesięcznika kilku tekstów Fryderyka Augusta von Hayek'a, również tego, w którym ten nieżyjący już myśliciel austriacki, rozprawiał się z mitem sprawiedliwości społecznej. 48 Publikacja "Kursu" były rzadką okazją zetknięcia się polskiego czytelnika z twórczością tego niestrudzonego propagatora wolnego rynku. W PRL-u na Hayeka obowiązywało szczególne embargo.

Okres stanu wojennego oraz początki tak zwanej transformacji ustrojowej 1989 roku obfitowały w szereg dramatycznych i ważnych wydarzeń. W bieżącej publicystyce politycznej specjalizował się zarówno Michalkiewicz jak i Miszalski. W swych felietonach regularnie odnosili się do różnych poczynań władz PRL, działalności rzecznika prasowego rządu, Jerzego Urbana, czy, co rusz serwowanych podwyżek cen. 49 Redakcja "Kursu" żywo reagowała także na takie wydarzenia, jak zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki, czy - kilka lat później - obrady "okrągłego stołu".

W związku z zamordowaniem duszpasterza "Solidarności" redakcja miesięcznika wydała specjalne oświadczenie, w którym potępiono zbrodnię, a winą za jej popełnienie obciążono władze komunistyczne PRL. PZPR i SB uznano za organizacje przestępcze, a członkostwo w nich określono jako przestępstwo przeciwko żywotnym interesom narodu polskiego. "Im większa chwała otaczać będzie zamordowanego kapłana, tym większa wzgarda towarzyszyć będzie imionom tych, którzy byli autorami tej zbrodni. Oni już umieścili się w rządzie swych protoplastów, Kaina i Judasza, i tak będzie po wieki wieków, dopóki będzie rozbrzmiewała mowa polska" - pisano. 50

Rok 1988 to okres strajków w Hucie im. Lenina w Krakowie oraz w śląskich kopalniach, zakończonych objeżdżaniem przez Lecha Wałęsę co bardziej zapalnych punktów w celu wygaszania protestów niepokornych robotników. Rok ten to także przedsmak rodzącego się kompromisu władzy komunistycznej z częścią opozycji solidarnościowej. Redaktorzy "Kursu" zjawiska te obserwowali z dużym niepokojem, który znajdował odzwierciedlenie w publicystyce zamieszczanej na łamach miesięcznika. Jeszcze w 1988 roku, czyli na długo przed obradami "okrągłego stołu" w tekście Właśnie teraz: być albo nie być "Solidarności" redaktorzy "Kursu" przestrzegali związek przed spełnianiem żądań władz PRL uzależniających od tego rozpoczęcie rozmów z opozycją. 51 Zalecali liderom związkowym upór i konsekwentne trwanie przy pryncypiach "Solidarności". "Jakie mogą być konsekwencje tego cennego politycznie uporu?" - pyta redakcja. 52 I odpowiada: "Jeśli rząd PRL nie zgodzi się na dawny kształt >S<, a upór >S< będzie konsekwentny - Amerykanie nie dadzą kredytów. Rząd PRL-u i komuniści zaczną wówczas tracić jakiekolwiek oparcie w polskim społeczeństwie, gdyż gospodarka PRL bez zagranicznych kredytów runie. I pytanie, jakie powinni sobie postawić działacze >Solidarności< brzmi: czy lepiej, jeśli socjalizm załamie się jak najszybciej, jeszcze za naszego życia, czy też lepiej, jeśli przerzucimy straszną nędzę socjalizmu na nasze dzieci? A będzie to nędza większa niż jest nasza, pod każdym względem. Inaczej myśleć może tylko ten, kto wierzy w >pierestrojkę<, >demokratyczne przemiany w Związku Radzieckim< i tego rodzaju inne głupstwa." 53 Dziś, znając dalszy rozwój wypadków stwierdzić można, że iście proroczo brzmi zakończenie artykułu: "Od formatu działaczy >Solidarności< zależy, czy dostarczą komunistom kolejnego >listka figowego< i kolejnej dekoracji - czy będą raczej trwać przy prawdziwych wartościach. Oczywiście - rząd PRL-u kusi; rozszerza ilość funkcjonariuszy służby dyplomatycznej i obok b. urzędników ministerstw, które ulegają likwidacji, obok tradycyjnej kadry funkcjonariuszy SB znajdzie się zapewne jakaś ilość miejsc w dyplomacji dla tych działaczy "Solidarności", którzy przyjmą rządową ofertę. Będą i inne pokusy, które rząd wyszepcze do ucha chętnych... Nie stan wojenny był sprawdzianem ludzi "Solidarności" - ten sprawdzian jest dopiero przed nami". 54

Krytycznie odnosił się "Kurs" także do obrad "okrągłego stołu". Michalkiewicz i Miszalski uważali, że dążenie części warszawskiej opozycji o lewicowym rodowodzie do podzielenia się z PZPR władzą, przysłoniło jej rzeczywisty interes Polski. Komuniści zdając sobie sprawę z nieuchronności reform gospodarczych dążyć będą do takiego rozwoju zdarzeń, w konsekwencji którego swoją nadrzędną pozycję oprą już nie na podstawach ideologicznych lecz ekonomicznych. Redaktorzy "Kursu" przewidywali, że komuniści, pod płaszczykiem porozumienia, przeprowadzić będą chcieli kapitalizację, czyli inaczej - uwłaszczenie nomenklatury. Apelowali, by podczas negocjacji tzw. strona społeczna nie rezygnowała z żadnego elementu składającego się na tożsamość obozu opozycyjnego i narodu polskiego: "Bo cóż nam z tego przyjdzie, że włożymy nogę w drzwi do przedpokoju władzy, jeśliby miało się okazać, że zasadniczo, oprócz owych drzwi, nic nas z komunistami nie dzieli." 55

40, ostatni numer "Kursu" przynosi oświadczenie Ruchu Polityki Realnej utworzonego m.in. przez Janusza Korwin-Mikkego i przemianowanego później na Unię Polityki Realnej. 56 Miesięcznik przybliża czytelnikom program RPR, deklarację oraz statut. Do RPR wstąpił niebawem Michalkiewicz uznając to ugrupowanie za najbliższe ideowo opcji, przez 8 lat popularyzowanej przez "Kurs". Miszalski natomiast zapisał się do KPN-u. Z tego ugrupowania, w 1989 roku ubiegał się o mandat senatora w Łodzi. 57 Bez powodzenia.

Okładka wydanej przez >KURS< książki Guy Sormana Wydawnictwo "Kurs" konsekwentnie przecierające szlak prokapitalistycz-nemu myśleniu wielu sympatyków zjednało sobie dzięki niektórym tytułom książkowym. M. Miszalski przyznaje, że nie potrafi ocenić wpływu miesięcznika na kształtowanie się w Polsce opcji konserwatywno-liberalnej. Jest natomiast pewny, iż wpływ taki wywarły wydawane przez "Kurs" książki francuskiego autora Guy Sormana. 58 Dzięki wydawnictwu Michalkiewicza i Miszalskiego do polskich czytelników dotarły takie pozycje jak: "Rewolucja konserwatywna w Ameryce", "Rozwiązanie Liberalne", "Państwo-minimum", "Nowe bogactwo narodów", "Prawdziwi myśliciele naszej epoki" i "Wyjść z socjalizmu". Pierwsza - "Rewolucje konserwatywna w Ameryce", po kilku dodrukach osiągnęła w sumie nakład 5 tys. egzemplarzy. Nie tylko zresztą ta, również pozostałe pozycje Sormana błyskawicznie znikały u kolporterów. Każda z książek tego francuskiego dziennikarza, popularyzatora gospodarczego liberalizmu, przetłumaczona została przez Miszalskiego. Pisane łatwym, publicystycznym językiem wspomnienia autora z jego podróży po całym świecie, stały się doskonałym sposobem przekonywania polskich czytelników do głoszonych przez "Kurs" idei. We wstępie do wydanej już na zasadach pełnej legalności w 1991 roku książki "Wyjść z socjalizmu" Sorman dziękuje Michalkiewiczowi i Miszalskiemu za uparte, okupione wieloma niebezpieczeństwami wydanie wszystkich jego książek. 59 Wspomina, że gdy spotykał się z przedstawicielami pierwszego niekomunistycznego rządu polskiego po 1989 roku, wielu z ministrów przyznawało mu się, że już w podziemiu czytało jego książki wydawane przez "Kurs". Okładka wydanej przez >KURS< książki Michaela Novaka Także gdy w marcu 1990 roku złożył w Belwederze wizytę ówczesnemu prezydentowi Jaruzelskiemu, okazało się, że jest podobnie. 60

W zestawie pozycji książkowych "Kursu", poprzez które wydawcy propagowali konserwatywny liberalizm znalazły się jeszcze takie tytuły jak: "Wolny wybór" Miltona Friedmana, "Zadanie amerykańskie" Michaela Novaka, "ABC, Libertarianizm" Dawida Berglanda i "Intelektualna historię liberalizmu" Pierre'a Manenta. Dobrze sprzedawała się także przedwojenna bajka dla dzieci Bronisławy Ostrowskiej "Bohaterski miś" - rzadkość na podziemnym rynku wydawniczym, a także "Nie trzeba głośno mówić" Józefa Mackiewicza, "Foksal '81" Dariusza Fikusa i "Strategia sowieckiego imperializmu" Edwarda Luttwaka.

Żadna z tych pozycji nie przebiła jednak popularnością książek Sormana. Gdy w 1989 roku, na zaproszenie "Kursu" przyjechał on po raz pierwszy do Polski, wszędzie gdzie występował publicznie witany był przez tłumy entuzjastów swoich książek. Było to niezwykle miłym zaskoczeniem nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla redaktorów wydawnictwa. Po raz pierwszy mieli oni okazję przekonać się o społecznym zasięgu swej kilkuletniej działalności. Konfrontacja wypadła pozytywnie.

Paweł Sztąberek

"Kurs" Michalkiewicza i Miszalskiego (cz. 3 - przypisy)
"Kurs" Michalkiewicza i Miszalskiego (cz. 1)

[Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku (nr 26/99)]

Czytaj też na "SP": Życie codzienne Wydawnictwa "Kurs" St. Michalkiewicza i M. Miszalskiego - funkcjonowanie prywatnej firmy w warunkach nielegalności i konspiracji



Umieść poniższy banner na swojej stronie WWW










Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swój tekst