kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku


Strona główna




"Kurs" Michalkiewicza i Miszalskiego
(cz. 1)

I.

Gdy we wrześniu 1983 roku ukazał się pierwszy numer redagowanego i wydawanego poza cenzurą przez Stanisława Michalkiewicza i Mariana Miszalskiego miesięcznika "Kurs", stan wojenny był formalnie zniesiony. Tylko formalnie, gdyż władze państwowe PRL zatroszczyły się o jego przedłużenie i utrwalenie ustawowe. Zastosowano m.in. zmiany w prawie karnym wymierzone przeciwko działaniom opozycyjnym 1. Dokonano zmian w konstytucji PRL wprowadzając pojęcie stanu wyjątkowego 2. Mógłby on być ogłaszany przez Radę Państwa lub jej przewodniczącego wówczas, gdy istniałoby zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa państwa lub w razie klęski żywiołowej. W styczniu 1984 roku sejm uchwalił tzw. "Prawo prasowe", zgodnie z którym prasa służyć miała umocnieniu konstytucyjnego ustroju PRL. Jeden z artykułów tej ustawy stanowił, że "[...] kto bez wymaganego zezwolenia wydaje albo rozpowszechnia dziennik, czasopismo lub inną publikację prasową - podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności lub karze grzywny." 3

Dla ludzi zaangażowanych w jakikolwiek rodzaj działalności opozycyjnej formalne zniesienie stanu wojennego nie oznaczało w gruncie rzeczy żadnej jakościowo nowej sytuacji. Akt ten interpretowany był jako działanie propagandowe władz, obliczone na uzyskanie od Zachodu ulg kredytowych i odwołanie sankcji ekonomicznych wprowadzonych w reakcji na stan wojenny. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego została co prawda rozwią-zana, jednak na czele państwa wciąż stał człowiek w wojskowym mundurze.

Gdy więc pewnego dnia S. Michalkiewicz z Warszawy i M. Miszalski z Łodzi spotkali się w jednej z warszawskich kawiarni po to, by zastanowić się nad formami dalszej działalności konspiracyjnej i w konsekwencji podjąć decyzję o wydawaniu najpierw miesięcznika a później także książek, prawo stanu wojennego kwitło w najlepsze.

Najdynamiczniejszy rozwój drugoobiegowych wydawnictw funkcjonu-jących poza cenzurą przypadł w PRL na lata 80. Jednak wiele znaczących inicjatyw zaistniało już w drugiej połowie lat 70. Wówczas to powstały między innymi takie wydawnictwa jak: "NOWA", "Głos", "Krąg" i "Wydawnictwo Konstytucji 3 Maja" 4. Ukazywać zaczęły się także pisma literackie, jak "Puls" czy "Zapis". Większość tych wydawnictw kontynuowała działalność również w stanie wojennym. W drugiej połowie lat 70. nie tylko powstawać zaczęły pierwsze poważniejsze wydawnictwa drugoobiegowe. Dały o sobie znać również pierwsze różnice w koncepcjach działania różnych środowisk opozycji demokratycznej. Zarysował się podział na tych, którzy chcieli reformować socjalizm, skupionych początkowo w szeregach KOR, a potem KSS "KOR oraz tych, którzy za główny cel stawiali sobie pełne odzyskanie przez Polskę niepodległości, a działających w strukturach m.in. Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). Wokół KOR-u skupione były takie czasopisma jak: "Komunikat", "Robotnik" i "Krytyka°, zaś wokół ROPCiO - "Opinia" i pismo dla rolników "Gospodarz".

Stanisław Michalkiewicz, jeden z założycieli Wydawnictwa >KURS< Dla S. Michalkiewicza druga połowa lat 70. to czas aktywnego uczestnictwa w ruchu niepodległościowym. Gdy w 1977 roku z kręgów związanych z ROPCiO wyszła propozycja wydawania pisma dla rolników, S. Michalkiewicz wraz z jeszcze jedną osobą podjął się redagowania "Gospodarza". Sam pracował w tym czasie w organie prasowym oficjalnego ruchu ludowego "Zielonym Sztandarze", posiadał więc nie tylko doświadczenie dziennikarskie, ale znał także problematykę wiejską. Pismo osiągające nakład 1000 egzemplarzy, bez większych kłopotów ukazywało się do powstania w 1980 roku NSZZ "Solidarność" i - jak mówi sam wydawca - odegrało sporą rolę w kształtowaniu się i powstawaniu Komitetów Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej i Żywieckiej 5. Michalkiewicz wyniósł z tamtego okresu doświadczenie, które w znaczący sposób wpłynęło na wybór przez niego jasno określonej drogi politycznej, jakiego później dokonał: pozwoliło ono również wyrobić sobie stosunek do pewnych kręgów opozycji demokratycznej. Otóż w latach, w których wydawany był "Gospodarz", istniało i kolportowanych było kilka innych niezależnych pism, z których większość ukazywała się pod patronatem KOR-u. "Gospodarz" natomiast nie znajdował się w zasięgu jego oddziaływania. To wystarczyło, by przez środowiska te był ignorowany, zarówno w kwestii pomocy finanso-wej, jak i propagowania go jako niezależnej inicjatywy wydawniczej. Zdaniem Michalkiewicza pismo zwalczane było ze względów politycznych, głównie za jego niepodległościowy charakter.

Michalkiewicz zapamiętał z tamtego okresu działaczy KOR-u jako ludzi naznaczonych pewną skazą: jeśli nie mogli czymś kierować, to próbowali to zwalczać, jeśli zaś nie mogli zwalczyć, to przemilczali. "Pamiętam, że w czasach redagowania "Gospodarza", gdy KOR prowadził ostrą polemikę z ROPCiO, my zachowywaliśmy linię bardzo pojednawczą" - wspomina 6. "Wydawało mi się, że chociażby z tego względu powinni akceptować pismo. Tymczasem jednak nie, bo to nie było ich i oni nie mogli sobie tego podporządkować ani zlikwidować. Ignorowali więc "Gospodarza". To były doświadczenia, które zniechęcały mnie do tych kręgów: ich buta, zarozumiałość, przeświadczenie, że tylko oni mają rację." 7 Środowiska te określał zresztą Michalkiewicz jako lewicowe, siebie zaś nie uważał za zwolennika socjalizmu pod jakąkolwiek postacią.

Marian Miszalski Marian Miszalski poznał Stanisława Michalkiewicza podczas studiów dziennikarskich w latach 70. Sam pracował wówczas w redakcji łódzkiego "Głosu Robotniczego". Gdy w 1980 roku zarejestrowano NSZZ "Solidarność" zaangażował się w działalność na rzecz demokratycznych przemian w Polsce. Jako członek zarządu łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich brał czynny udział w zmaganiach o zniesienie cenzury, a po wprowadzeniu stanu wojennego został internowany. W maju 1982 roku zatrzymano również Michalkiewicza. Osadzony w Białołęce poznał wielu nowych ludzi, nawiązał nowe znajomości, które podczas pracy przy wydawaniu "Kursu" okażą się bardzo przydatne. W 1983 roku drogi Michalkiewicza i Miszalskiego ponownie się przecięły. Bogatsi o doświadczenia ostatnich lat podjęli decyzję o założeniu własnego wydawnictwa, które działać by miało w drugim obiegu, poza zasięgiem cenzury. Powstał pomysł wydawania miesięcznika, a po pewnym czasie także książek. Obaj redaktorzy uważali wówczas, że formuła działalności opozycyjnej polegającej na organizowaniu wszelkiego rodzaju demonstracji ulicznych czy strajków powoli się wyczerpuje. Nadchodził ich zdaniem okres, w którym jedynym znaczącym znakiem istnienia podziemia będzie działalność wydawnicza i to ona weźmie na siebie zadanie podtrzymywania w społeczeństwie ducha oporu wobec systemu komunistycznego.

Jako zwolennicy opcji konserwatywno-liberalnej, obaj twórcy Wydawnictwa "Kurs" chcieli, aby miesięcznik przez nich wydawany lansował ten właśnie nurt myśli politycznej. Michalkiewicz podczas 2,5 miesięcznego pobytu w obozie internowania w Białołęce napisał zbiór monologów, wydanych przez "Krąg", w których określił swoje poglądy na państwo, gospodarkę, politykę, socjalizm. Zawarte w nich spostrzeżenia postanowił przenieść na łamy miesięcznika "Kurs". Wydawane później książki również miały być nośnikiem idei wolnego rynku w gospodarce i konserwatyzmu społecznego.

Obu inicjatorom "Kursu" przyświecała wizja Polski kapitalistycznej, w której gospodarka znajdować się będzie w rękach prywatnych i w której przestrzegane będą elementarne prawa jednostki. Uważali, że nie ma i nie może być demokracji bez autonomii jednostek, którą zapewnia m.in. respektowanie własności prywatnej. Tylko liberalizm gospodarczy i poszanowanie własności prywatnej stanowi gwarancję istnienia demokracji.

Konserwatyzm natomiast - według redaktorów "Kursu" - cechować miał m.in. pogląd, iż nie istnieje żaden doskonały system społeczny, podobnie jak ludzka natura nie jest doskonała. W związku z tym należy więc troszczyć się raczej o to, aby ograniczyć do minimum uzależnienie człowieka od innych, a zwłaszcza od państwa, będącego źródłem największego zła, zamiast - zgodnie z doktryną socjalistyczną - budować wymarzony ład społeczny, "raj na ziemi", mający opierać się na mocno rozbudowanym państwie. Ograniczeniu tej zależności służyć by miała autonomiczność jednostek i grup społecznych, kształtujących samodzielnie i dobrowolnie swoje życie w oparciu o stare sprawdzone instytucje.

Michalkiewicz i Miszalski uznawali etos chrześcijański i wartości cywilizacji europejskiej za fundamentalne. Samą demokrację postrzegali zaś nie jako cel sam w sobie, lecz jako środek umożliwiający, służący i pomagający w budowaniu gospodarki wolnorynkowej i chroniący wolność jednostki. Miszalski tak tłumaczy tę kwestię: "Nigdy nie uważaliśmy demokracji za receptę na wszystkie bolączki współczesnego świata. Sądziliśmy, że jest ona dobra o tyle, o ile służy pewnym wartościom, jakimi są: wolność jednostki i respektowanie własności prywatnej, a jeźeli przestaje im służyć to należy z demokracji zrezygnować, bo równie dobrze dyktatura może ich strzec." 8

Swoją wizję przyszłej niepodległej Polski Michalkiewicz po raz pierwszy miał możliwość skonfrontować w szerszym gronu opozycjonistów podczas internowania w Białołęce. Tak oto wspomina zderzenie poglądów, które wówczas nastąpiło: "Siedząc w Białołęce poznałem pana Janusza Korwin-Mikkego. Na cały obóz tylko my dwaj byliśmy jednoznacznymi przeciwnikami socjalizmu w jakiejkolwiek postaci i tylko my głosiliśmy ideę kapitalizmu dla Polski. Wszyscy inni twierdzili, że trzeba reformować socjalizm. Wolny rynek nawet im się nie śnił i nikt oprócz nas tego nie chciał. Mało kto wychodził poza hasło: >Socjalizm tak - wypaczenia nie<. Podczas tych dyskusji doszedłem do wniosku, że warto byłoby pójść w kierunku szerszego propagowania tych niepopularnych wówczas poglądów. Nie wierzyłem, że to, o czym pisałem w Monologach, w jakimś sensie możliwe będzie za mojego życia. Wiedziałem natomiast, że system socjalistyczny jakoś musi upaść i zbankrutować. Tylko jak, to tego nikt nie wiedział. Dopiero od momentu, gdy prezydent USA Ronald Reagan zaczął propagować wojny gwiezdne prawdopodobne stało się, że u Sowietów zacznie się jakaś agonia. Na razie system żył na zachodnich kredytach, lecz gdy Reagan kredyty przestał dawać i jeszcze zaczął Sowietów zazbrajać to wiadome się stało, że komunistyczna fikcja wiecznie trwać nie może. Uważałem, że my tutaj w kraju powinniśmy być jakoś ogólnie przygotowani na to. Dobrze by było gdybyśmy mieli jakiś plan, co chcemy robić i w jakim kierunku zmierzać. No i temu właśnie służyć miał >Kurs<. Jego symbolem graficznym była zresztą >róża wiatrów< z kierunkiem wyznaczonym na Zachód". 9

Twórcom Wydawnictwa przyświecała wspólna wizja przyszłej, niepodległej Polski. Nieco inaczej jednak każdy z nich wyobrażał sobie kształt miesięcznika, który mieli wydawać. Miszalski podzielający ideę uczynienia pisma platformą popularyzacji konserwatywnego liberalizmu chciał zarazem, aby niosło ono z sobą również treści literackie. Jak sam mówi, liczył na środowisko pisarskie i uważał, że "Kurs" będzie dla niego jedną z ważniejszych możliwości literackiej ekspresji. "Pismo literackie nikogo tak naprawdę wówczas nie obchodziło, zaś późniejsze inicjatywy tego typu, jak np. Kultura Niezależna były dotowane" - wspomina Michalkiewicz. 10 "Ten literacki charakter pisma wynikał z ambicji Mariana, on tak chciał, lecz ja czułem, że życie wymagać będzie czegoś innego. Oczywiście nie nalegałem i pismo cały czas wychodziło z nagłówkiem >miesięcznik literacki<, ale tak naprawdę literatury było tam niewiele i to nie zawsze najlepszej klasy." 11

Michalkiewicz lepiej znał różne środowiska opozycyjne i przeczuwał, że wiele z nich darzyć będzie dużą niechęcią wydawnictwo propagujące idee prawicowe. Środowisko literackie oscylowało natomiast - jego zdaniem - w znacznym stopniu właśnie wokół kręgów określanych przez niego mianem postkorowskich, niechętnie ustosunkowanych do prawicy. O politycznych przyczynach niechęci części środowiska literackiego do "Kursu" przekonał się po pewnym czasie również Miszalski. Fakt ten uprzedził go do lewicowych - jak podkreśla - odłamów opozycji demokratycznej. Ale nie tylko względy polityczne zadecydowały, że literatury było w "Kursie" niewiele: "Przeliczyliśmy się co do płodności środowisk literackich. Owszem ludzie pisali jakieś krótkie opowiadania i tego było pod dostatkiem, ale właściwie żadna znacząca literatura w tyran okresie, moim zdaniem, nie powstała". 12

Twórcy Wydawnictwa "Kurs" od samego początku przyjęli, że będzie ono przedsięwzięciem prywatnym. Wymagało to pewnego rygoru finansowego. Zarobione pieniądze przeznaczano na kolejne publikacje, a także na honoraria dla autorów, pensje dla drukarzy oraz na własne utrzymanie. Zarówno miesięcznik jak i książki drukowane były na tzw. "dojściach" w drukarniach państwo-wych. Było to możliwe dzięki wcześniejszym znajomościom Michalkiewicza, m.in. z okresu, gdy pracował on w niezależnym Wydawnictwie "Krąg", w czasach legalnej "Solidarności". Podejmujący spore ryzyko drukarze pobierali wynagrodzenie za swoje usługi. Procent od rozprowadzonych egzemplarzy miesięcznika czy książek otrzymywali również kolporterzy. W początkowej fazie wydawania "Kursu" istotną okazała się pomoc Janusza Korwin-Mik-kego, właściciela istniejącej już wówczas podziemnej Oficyny Liberałów. Brał on pewną część nakładu miesięcznika i rozprowadzał go poprzez swoje kanały kolportażowe. Za pobraną ilość zawsze płacił z góry, co bardzo ułatwiało młodemu wydawnictwu działalność.

Papier, na którym drukowano miesięcznik "Kurs" oraz książki zdobywany był w państwowych drukarniach. Istniał ponadto czarny rynek papieru. Mniej więcej do potowy lat 80. rynek ten funkcjonował w miarę sprawnie i niemal każda potrzeba wydawnicza załatwiana była bez problemu. Ceny również były względnie ustabilizowane. Problemy oraz poważne zachwianie się tego rynku nastąpiło około 1986 roku, kiedy powołano do życia Fundusz Wydawnictw Niezależnych oraz wyodrębnioną później z niego Społeczną Radę Wydawnictw Niezależnych. Inicjatywa ta, wspomagana w dużej mierze przez zachodnią pomoc finansową, spowodowała rozmnożenie się różnego rodzaju nowych wydawnictw, opierających się na tych właśnie pieniądzach. Sytuacja ta odbiła się niekorzystnie na kondycji prywatnego, żyjącego tylko z własnych funduszy wydawnictwa. takiego jak "Kurs". Michalkiewicz tak wspomina tamtą sytuację: "Oni dość poważnie rozregulowali rynek papieru i wprowadzili ferment w dotychczasowe ceny usług drukarskich, które zaczęły gwałtownie rosnąć. Dochodziło do takich sytuacji, że niektóre wydawnictwa wydawały jeden czy dwa numery jakiegoś czasopisma, nie zawsze na dobrym poziomie, po czym nagle się rozwiązywały i na tym kończyła się ich działalność. Mieli jednak tę przewagę, że posiadali ogromne pieniądze i nie mając żadnego doświadczenia szastali nimi płacąc drukarzom takie sumy, jakich ci sobie życzyli, gdy wyczuwali, że mogą zarobić więcej. Rozpiętości w oferowanych sumach były takie, że jeśli ja za arkusz A-3 dwustronnie zadrukowany płaciłem 7 złotych, wliczając w to cenę papieru, to oni płacili 22 złote. Konkurencja była więc nieporównywalne." 13

W skład Społecznej Rady Wydawnictw Niezależnych wchodziły takie m.in. wydawnictwa jak: "NOWA", "CDN", "Rytm", "Most". Jej przedstawiciele twierdzili, że powstanie Rady było konieczne i wynikało z "[...] poczucia odpowiedzialności samych wydawców za swoją działalność i wykorzystywanie funduszy przeznaczonych na cele wydawnicze", a to z kolei "[...] zrodziło potrzebę obiektywnego spojrzenia z zewnątrz na problemy działalności wydawniczej". 14 Zaznaczano jednocześnie, że przynależność do SRWN jest dobrowolna: "Niektóre firmy wydawnicze np. >Głos< wychodzą z założenia, że wydawnictwa niezależne powinny całkowicie finansować się same, a nawet - wzorem firm w świecie zachodnim - przynosić zysk obracany na dalszy rozwój wydawnictwa, wyższe honoraria autorskie itp. Takie stanowisko jest pełnym prawem niezależnego wydawnictwa..." - pisano w jednym z dokumentów SRWN. 15

Rada zajmowała się formułowaniem opinii na temat istniejących już wydawnictw oceniając ich poziom techniczny, kulturotwórczą wartość publikacji i ewentualnie, w zależności od spełnienia stawianych przez nią kryteriów, decydowała bądź nie o przyznaniu pomocy finansowej. 16 Miszalski wspomina: "My chcieliśmy mieć jak najmniej wspólnego z Radą, gdyż była ona zdominowana przez warszawską koterię, czyli te środowiska, które później tworzyły Unię Demokratyczną. Oni stanowili dość silne lobby, które na początku lat 80. nadawało pewien kierunek działania i sekowało tych, którzy nie myśleli tak samo jak oni. Niemal w żadnym piśmie podziemnym związanym wówczas z lewicą warszawską >Kurs< nie był wymieniany jako istniejące wydawnictwo. Decydowały o tym względy polityczne. Im nie odpowiadała opcja konserwatywno-liberalna, prawicowa. Formuła wydawnictwa prywatnego była, moim zdaniem, rozwiązaniem bardzo szczęśliwym. Nikt niczego nie mógł nam narzucić." 17 O jakości i możliwościach niektórych wydawnictw tworzonych z funduszy SRWN przekonali się sami właściciele "Kursu". W 1988 roku wydawnictwo świadczyć miało usługę wydrukowania Słownika literatury polskiej dla powstałego dzięki Radzie wydawnictwa "Pen". S. Michalkiewicz chciał, by w związku z tym w książce zamieścić adnotację, że ukazała się ona dzięki pomocy wydawnictwa "Kurs". "Nie zgodzono się, mimo że warunkiem, który chciałem dopiąć z mojej strony było żeby zaznaczyć nasz udział w powstaniu tej książki. Przyczyny tego były zapewne dwie. Pierwsza to taka, że nie chcieli dzielić się z nami sławą, a druga - nie chcieli ujawnić przed tymi, którzy dali im pieniądze, że mimo ich posiadania nigdy nie byli w stanie wydać ksiąźki." 18

Przełom 1989 roku, "okrągły stół" i kontraktowe wybory, Wydawnictwo "Kurs" przywitało w nienajlepszej kondycji finansowej. Życie społeczno-polityczne stawało się bardziej jawne, łatwość z jaką w nowej sytuacji można było wydawać książki i czasopisma szła w parze ze wzrostem kosztów produkcji. Oferowany asortyment rozszerzał się, ale i ceny niezależnej prasy oraz książek rosły napędzane przez inflację. Mimo, że kolportaż stał się jawny a publikacje bardziej dostępne, to problemy z ich zbytem były większe niż w okresie silnie zakonspirowanych struktur. Okres rodzącej się jawności wyłonił pewną liczbę wydawnictw dotychczas podziemnych, które, jak np. "NOWA", okazały się rekinami finansowymi, stanowiącymi, nie tylko dla "Kursu", konkurencję nie do przebicia.

Problemy finansowe oraz perspektywa powstania mającej być oficjalnym pismem całej opozycji demokratycznej - "Gazety Wyborczej", zaważyły na podjęciu decyzji o zawieszeniu wydawania miesięcznika "Kurs". Decyzji tej nigdy już potem nie cofnięto. Według Michalkiewicza nie opłacało się redagować czasopisma, skoro już wkrótce ukazywać miał się dziennik. On sam miał nadzieję, że uda mu się zaistnieć na jego łamach. Jednak po pewnym czasie, gdy uświadomił sobie, że "Gazeta Wyborcza" została zmo-nopolizowana przez środowisko warszawskiej lewicy, tworzące wcześniej skład redakcyjny podziemnego "Tygodnika Mazowsze", jasne się stało, iż próby pisania do niej nie mają żadnego sensu. Miszalski przerwanie wydawania "Kursu" uważał za dużą stratę z tego głównie względu, że miesięcznik przez lata swojego istnienia zdołał wypracować formułę, właśnie pisma konserwatywno-liberalnego. W owym czasie - jak twierdzi - wydawnictw o tym charakterze i z takim doświadczeniem była niewiele.

Zawieszenie wydawania miesięcznika nie oznaczało likwidacji Wydawnictwa. Cały wysiłek i posiadane środki skoncentrowano na druku książek. Jeszcze w 1990 roku, na zasadach drugoobiegowych, wydano trzy tytuły, natomiast w 1991 roku, już na zasadach pełnej legalności wydano
jedną książkę. 19 Okazała się ona ostatnią w ośmioletnim dorobku Wydawnictwa "Kurs".

Paweł Sztąberek

"Kurs" Michalkiewicza i Miszalskiego (cz. 2)
"Kurs" Michalkiewicza i Miszalskiego (cz. 3)

[Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku (nr 26/99)]

Czytaj też na "SP": Życie codzienne Wydawnictwa "Kurs" St. Michalkiewicza i M. Miszalskiego - funkcjonowanie prywatnej firmy w warunkach nielegalności i konspiracji



Umieść poniższy banner na swojej stronie WWW










Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię